Stories

Talent do roślin


Przyznaję się otwarcie – nigdy nie posiadałam talentu do roślin.


Przez długi czas w moim domu można było znaleźć wyłącznie zioła kuchenne (te wykorzystuję całkiem sprawnie i na bieżąco, nie mają więc okazji zbyt długo zagościć na parapecie, chociaż i tutaj zdarzają się potknięcia) oraz kaktusy, które oscylowały między stanem przepojenia, a ciągnącą się porą wielkiej suszy. Tej relacji śmiało można by przydzielić status „to skomplikowane”.



Czy talent do roślin jest kwestią genów, trudno mi powiedzieć, ciężko jest mi jednak przywołać obraz domu rodzinnego wypełnionego zielenią. W rzeczywistości pamiętam tylko niezbyt urodziwą dracenę, której wzrost (za pomocą ciekawe jakich czarów) został skutecznie zahamowany.



Z niemałym niedowierzaniem oraz pewną dozą zazdrości przysłuchiwałam się osobom, które nie tylko mogły pochwalić się piękną kolekcją roślin domowych, lecz również znały ich łacińskie nazwy (pilea brzmi znacznie lepiej niż pieniążek), potrafiły znaleźć im najlepsze miejsce w domu (zachodni parapet? Co zrobić, jeśli takiego nie posiadam?!) oraz miały gruntowną wiedzę na temat nawadniania i nawożenia (co właściwie znaczy podlewać umiarkowanie, ile to ml?). Te wszystkie czynniki sprawiały, że ich rośliny rozwijały się, tworząc środowisko przyjemne dla oka oraz dla zdrowia.




W końcu postanowiłam zmierzyć się z tą swoją słabością, wypełnić braki w tej dziedzinie wiedzy oraz wypracować odpowiednie nawyki, aby móc wprowadzić do najbliższego otoczenia rośliny, które przetrwałyby magiczną barierę trzech miesięcy.

Dziś mogę powiedzieć, że nasz związek to coś poważniejszego.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów